Szukaj

Za sterami Ministerstwa Edukacji


Po 15 latach Ministerstwo Edukacji przestaje istnieć jako odrębny resort. Na nowego ministra, który ma się zajmować sektorem edukacji, wybrano Przemysława Czarnka, co wzbudza ogromne kontrowersje. To dobra okazja, aby spojrzeć wstecz i przekonać się, jak to wyglądało do tej pory. W poniższym artykule przypominamy losy pozostałych ministrów edukacji III RP oraz prezentujemy związane z nimi najciekawsze historie. Dowiecie się m.in. jak radzono sobie ze strajkami, czy religia od zawsze była w szkołach, po co ministrowi laska, komu zawdzięczamy matematykę na maturze i wiele więcej. Zapraszamy do lektury!


Religia na pierwszym planie

Henryk Samsonowicz i Jerzy Wiatr


Spróbujmy sięgnąć pamięcią do tegorocznej debaty prezydenckiej, która odbyła się przed I turą wyborów. Jedno z pytań dotyczyło miejsca religii jako przedmiotu w szkole. Po transmisji wydarzenia podniosły się głosy, że jest to temat nieaktualny i niewzbudzający już emocji na forum publicznym. I faktycznie, od dawna w tym zakresie funkcjonuje kompromis. Uczniowie mają wybór - jeśli chcą chodzić na takie zajęcia, to mogą, jeśli nie, wybierają etykę lub nie uczęszczają na nic. Jednakże, historia tego problemu jest dużo dłuższa i niegdyś wzbudzała wiele dyskusji. Rozpoczyna się ona w 1989 r., kiedy to urząd ministra edukacji w rządzie Tadeusza Mazowieckiego obejmował prof. Henryk Samsonowicz.


Z wykształcenia jest on historykiem, w latach 1980-1982 pełnił funkcję rektora Uniwersytetu Warszawskiego. Aktywnie działał na rzecz NSZZ “Solidarność” oraz Komitetu Obywatelskiego Lecha Wałęsy. W ramach komitetu objął funkcję przewodniczącego komisji nauki i oświaty. Jako Minister Edukacji Narodowej w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, podjął decyzję o wprowadzeniu religii jako przedmiotu w szkole. Stało się to faktem na podstawie rozporządzenia z dnia 14 kwietnia 1992 roku, wraz z późniejszymi, drobnymi poprawkami. Podjęta wówczas decyzja spotkała się z ogólną aprobatą społeczeństwa, które po latach nieprzychylnych temu komunistycznych rządów, chciało prawa do manifestowania swojej wiary.


Z zupełnie innym odbiorem spotkał się kilka lat później kolejny minister edukacji - Jerzy Wiatr. Pełnił tę funkcję w latach 1996–1997 z ramienia SLD w rządzie Włodzimierza Cimoszewicza. Podczas swojej kadencji stał na stanowisku, że religia nie powinna być jedną z lekcji prowadzonych w szkole. Był też niechętny wobec innych powiązań państwa z Kościołem Katolickim. Wprowadził również do ministerstwa, jako eksperta, znanego seksuologa Zbigniewa Lwa-Starowicza, co spotkało się z licznymi protestami. Wzbudził tym wielkie wzburzenie nie tylko episkopatu, ale także części nauczycieli i rodziców. Atmosfera konfliktu była gorąca do tego stopnia, że podczas wizyty na Uniwersytecie Jagiellońskim... został obrzucony surowymi jajami.

https://archiwum.rp.pl/artykul/1181982-Dla-kogo-wolnosc-na-uczelniach.html


Kolejnym głosem w tej dyskusji był minister edukacji w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, prof. Ryszard Legutko. Uważał on z kolei, że religia może być przedmiotem w szkole, ale nie powinna być wliczana do średniej. To również oburzyło przedstawicieli Kościoła Katolickiego w Polsce, ale na szczęście nie został z tego powodu zaatakowany fizycznie. Warto wspomnieć, że nigdy żaden minister nie zdecydował się na to rozwiązanie - religia do tej pory jest liczona do średniej.


W mundurkach czy bez?

Ryszard Legutko i Roman Giertych


Ryszard Legutko zasłynął również z innego pomysłu na podwyższenie standardów polskiej edukacji. Wprowadził do szkoły znacznie rozszerzony kanon lektur. Jako filozof i płodny publicysta uznał, że należy wystawić młode pokolenie Polaków na kontakt z jak największą liczbą dzieł. Oczywiście nie chodziło o udostępnienie im przestrzeni na podzielenie się z resztą rówieśników literaturą, która ich interesuje. Ministerstwo postanowiło dodatkowo obciążyć uczniów, zmieniając obowiązkowe fragmenty dobrze znanych lektur szkolnych w obowiązkowe całości. Jako pozycję obligatoryjną wprowadzono też Pożogę Zofii Kossak-Szczuckiej, poświęconą agresji bolszewików na Kresach Wschodnich.

https://rlegutko.pl


To jeszcze nie koniec ciekawych pomysłów na zmiany w polskim systemie szkolnictwa. W mundurkach czy bez? To pytanie zadaje sobie większość rodzin, przygotowujących ziemniaki na święta oraz... niektórzy ministrowie edukacji. Przez pewien czas uczniowie w Polsce musieli przychodzić do szkoły ubrani w mundurek, a właściwie w sztruksową kamizelkę, którą niektórzy z nas mogą jeszcze pamiętać. Ryszard Legutko postanowił kontynuować tę ideę, jednakże autorem pomysłu był jego poprzednik - Roman Giertych.


Ten polityk pokazał już wiele swoich twarzy, jednak mało kto pamięta, że był też ministrem edukacji - i to dwukrotnie. Najpierw w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, a później Jarosława Kaczyńskiego. Jego nominacja na ten urząd spotkała się z ogromnym sprzeciwem i wywołała falę protestów środowisk studenckich w maju 2006. Protestujący zebrali się w Gdańsku, Krakowie, Łodzi, Rzeszowie, Szczecinie oraz stolicy. W czerwcu, z inspiracji Inicjatywy Uczniowskiej, odbył się protest grupy uczniów ze szkół średnich i gimnazjalnych, który zablokował siedzibę ministerstwa. Co więcej, zorganizowano zbiórkę podpisów pod listem otwartym dotyczącym jego odwołania. Jaki był tego skutek? Zebrano około 137 tys. podpisów, a list został przekazany do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Powstała także inicjatywa „Giertych musi odejść” postulująca jego odwołanie, która organizowała w ciągu pierwszych miesięcy manifestacje i marsze protestacyjne w całej Polsce.


Jego nominacja spotkała się z tak stanowczą reakcją, ponieważ skrytykował on podręcznik dla nauczycieli, będący publikacją utworzoną z inicjatywy Rady Europy, twierdząc, że ma on służyć „promocji homoseksualizmu. Cała sprawa znalazła również odbicie w stosunkach międzynarodowych. W lipcu 2006 r. ambasador Izraela w Warszawie, David Peleg, publicznie ogłosił, że “będzie unikać kontaktów z Romanem Giertychem i urzędnikami Ministerstwa Edukacji”.


Oprócz pomysłu z mundurkami, które ostatecznie zostały wycofane (a pieniądze na ich uszycie zmarnowane), tego ministra powinniśmy kojarzyć także z hasłem „amnestii maturalnej”. Ogłosił ją 15 lipca 2006 r. dla absolwentów, którzy nie zdali w tymże czasie. Zmiana polegała na tym, że warunkiem otrzymania świadectwa było uzyskanie odpowiedniej średniej ze wszystkich przedmiotów szkolnych. Oczywiście Trybunał Konstytucyjny uznał, że ten przepis był niezgodny z Konstytucją RP.


Wiele lat minęło, a problemy wciąż te same

Andrzej Stelmachowski i Anna Zalewska


Czy można popełnić raz już uczynione błędy? Ta dwójka polityków pokazała, że tak. Jak doskonale wiemy, strajki są rzeczą normalną i zdarzają się dosyć często w każdym demokratycznym państwie. Zdecydowanie jednak miarą dobrego ministra jest radzenie sobie z nimi. Niektórzy robią to nieco zbyt dosłownie, a ich odpieranie protestujących, to “walka za wszelką cenę”. W pierwszych latach funkcjonowania III RP, stanowisko szefa resortu edukacji objął Andrzej Stelmachowski.


Należał do grupy ludzi wykształconych, o licznych profesjach. Był nauczycielem akademickim, profesorem nauk prawnych, Marszałkiem I kadencji Senatu, a u schyłku swego życia doradcą Prezydenta RP Ś.P. Lecha Kaczyńskiego. W trakcie dwóch lat w MEN zdążył zasłynąć swoimi wypowiedziami skierowanymi właśnie do protestującej kadry pedagogicznej. Zwykł on mawiać: “Nauczyciele nie mogą przestać nauczać!”. Argumentował to swoimi własnymi doświadczeniami, jako człowieka ,,starej daty”, uważającego, iż nauczycielem się jest, a nie bywa. Należy więc pełnić tę funkcję bez względu na sytuację zdrowotną, czy psychiczną. Swoistym symbolem tych wydarzeń stała się jego laska, którą odgrażał się protestującym. Została ona później zlicytowana w celach charytatywnych.


Anna Zalewska, z pewnością dobrze znana współczesnej młodzieży, miała sposobność zarządzać MEN w latach 2015-2019. Wcześniej sprawowała rolę m.in. posłanki na Sejm kilku kadencji oraz nauczała w liceum ogólnokształcącym. Nie można więc określić pani Zalewskiej mianem kobiety niedoświadczonej w dziedzinie szkolnictwa. Z pewnością jej kadencja nie należała do najłatwiejszych.


W 2017 roku naraziła się nauczycielom, uczniom i rodzicom swoją reformą edukacji, przewidującą likwidację gimnazjów, zmianę systemu szkół podstawowych z 6 na 8 letni oraz restrukturyzację szkół zawodowych. W reakcji na to oraz ciągnące się niskie wynagrodzenia, Związek Nauczycielstwa Polskiego, wraz z dniem 8 kwietnia 2019, rozpoczął strajk ogólnopolski, który przez kilka miesięcy walczył o swoje postulaty, takie jak zmiana ścieżki awansu, podwyżki, większy nakład budżetowy na oświatę oraz dymisja pani minister. Pomimo zaistnienia tylu problemów i wielu kontrowersyjnych wypowiedzi, Anna Zalewska, w 2015, z dużym zapasem głosów otrzymała mandat europosłanki, w związku z czym zakończyła w tym samym roku pracę w ministerstwie na rzecz rozwoju jako europarlamentarzystka, co robi aż do teraz.


Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany...

Mirosław Handke i Krystyna Szumilas


Jak doskonale wiemy polityka polega na ciągłych, wielokrotnych zmianach. Coraz to nowsze ustawy programowe oraz bałagan w MEN, przyprawiają o zawrót głowy nie tylko nauczycieli, lecz także uczniów. Pośród ministrów edukacji również znajdziemy takich, dzięki którym świat szkolnictwa wygląda zupełnie inaczej niż przed laty.


Jedną z największych reform systemu szkolnictwa w III RP była ta z końca lat dziewięćdziesiątych, a dokładniej z 1999 roku. Jej twórcą i zwolennikiem był Mirosław Handke - profesor nauk chemicznych, rektor AGH, a co dla nas najistotniejsze, Minister Edukacji Narodowej w rządzie Jerzego Buzka, tj. w latach 1997 do 2000. To spod jego ręki wyszły tak istotne zmiany, jak przestawienie się z systemu 8-letnich szkół podstawowych i 4-letnich liceów na taki, w którym funkcjonowały 6-letnie SP, 3-letnie gimnazja, a następnie szkoły średnie, krótsze o rok.


Kolejną, wartą uwagi zmianą jest nauka w “podstawówkach” dzieci w wieku 6 lat. Jej główną zwolenniczką była ówczesna minister Krystyna Szumilas. Temat ten pojawił się w rządzie PO-PSL w 2009 roku, aby stopniowo ewoluować. W następnych latach decyzję tę pozostawiono rodzicom, tworząc tzw. podwójne roczniki, żeby w 2014 roku już oficjalnie objąć je obowiązkiem szkolnym. Na temat tego postanowienia negatywnie wypowiadali się w 2015 roku, chociażby posłowie PiS, na czele z Beatą Szydło, tym samym obiecując, iż gdy dojdą do władzy powrócą do ówczesnego statusu quo, a decyzję o posłaniu 6 latków do szkoły przekażą ponownie rodzicom.


Pieniędzy i wyższych ocen nie ma i nie będzie!

Joanna Kluzik-Rostkowska i Dariusz Piontkowski


Praca ministra to jednak nie tylko reformy, przyznawanie nagród i wypełnianie dokumentów. Bardzo często są oni zmuszeni rozwiązywać liczne, większe i mniejsze, problemy. Wiadomo, każdemu może zdarzyć się drobny strajk i 20 tysięcy protestujących, skandujących groźnie, że domagają się twojej dymisji. No cóż, nie ma wyjścia, musisz zdobyć się na odwagę i z nimi rozmawiać lub zabarykadować drzwi. Na pierwszy i nieco mniej radykalny sposób zdecydowała się urzędująca w 2015 roku, w rządzie Ewy Kopacz, Joanna Kluzik-Rostkowska.


Protestujący reprezentowali przede wszystkim nauczycieli żądających podwyżek. Pani minister doskonale wiedząc, że nie może sobie na to pozwolić, spokojnie poinformowała strajkujących, że pieniędzy nie ma i wzrostu płac też nie będzie. Manifestacje nie przyniosły w pełni zamierzonych efektów,a jedynie drobne zmiany. Związkowcy odrzucali kolejne propozycje rządowe. Jak doskonale wiemy, już kilka lat później, w 2019 roku, znów wyszli na ulice.


Podobną narrację, również przeciwną pracownikom systemu oświaty, stosował od niedawna niepełniący już funkcji, Dariusz Piontkowski, wieloletni nauczyciel i polityk. Twierdził, iż podniesienie stopni o 1 pod koniec roku, z powodu pandemii i zdalnego nauczania, jest niedopuszczalne. Jako weteran systemu oświaty (20 lat w zawodzie) krytykował nauczycieli i dyrekcje zarzucając im brak kompetencji, ponieważ to im powinno zależeć na spełnianiu przez ucznia obowiązku szkolnego, a nie na podnoszeniu mu średniej. Twierdził, iż problem zdalnego nauczania nie leży w formie, a w podejściu pedagogów i w niewystarczającej ilości przekazywanych treści merytorycznych, co miało powodować obniżenie się poziomu nauczania w polskich szkołach. Obecnie, po zmianach kadrowych w Ministerstwie Edukacji Narodowej, pełni on rolę Sekretarza Stanu (wiceministra) i to zapewne nie zmieni się w najbliższym czasie.


Wszystko jest matematyką

Katarzyna Hall


Na koniec, wszystkim tym którzy spędzili bezsenne noce nad zadaniami matematycznymi tylko dlatego, że “to będzie na maturze”, chcielibyśmy zadedykować uśmiech pani minister Katarzyny Hall. Królowa nauk nie zawsze była przedmiotem obowiązkowym na egzaminie. Ostatnią obowiązkową maturę z matematyki polscy uczniowie pisali w 1983 r. Jednakże za kadencji Katarzyny Hall Ministerstwo Edukacji zdecydowało, że znów zawidnieje ona w harmonogramie matur dla wszystkich. Podstawowym argumentem przemawiającym za tym rozwiązaniem były “potrzeby nowoczesnego, europejskiego rynku pracy”. Nie wzięto pod uwagę, że taki przymus wcale nie zmieni preferencji osób aplikujących na studia. Nikt nie pomyślał także, że może to oznaczać większe wydatki dla rodziców na korepetycje, drukowanie dodatkowych arkuszy itd. A to wszystko dlatego, że “przecież domy są ponumerowane przy ulicy i trzeba wiedzieć jak płacić podatki”. Poniżej cała wypowiedź Katarzyny Hall:

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Plik:Katarzyna_Hall..jpg


"Matematyka uczy bardzo wielu rzeczy. Kształci precyzję myślenia, precyzję wypowiedzi. Uczy logiki następstwa zdarzeń, umiejętności czytania wykresów i statystyk, umiejętności radzenia sobie w takiej rzeczywistości, jaką jest np. płacenie podatków. Matematyka daje różne, całkiem praktyczne umiejętności. Przecież domy są ponumerowane przy ulicy. To jest wszystko matematyka. Trzeba umieć się odnajdywać w świecie liczb. Mierzymy ile tapety potrzebujemy sobie kupić, ile wykładziny dywanowej. Jak zaplanować uszycie firanek. To też jest matematyka."



Autorzy:

Agata Sucharska, Mikołaj Florczak


Źródła:

1.https://epoznan.pl/news-news-19228-matura_matematyka_obowiazkowa_po_25_latach_przerwy

2.https://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/afera-pck-z-udzialem-politykow-pis-sledztwo-ujawnia-nowe-fakty/xw0cccf

3.https://wyborcza.pl/alehistoria/7,162654,25624585,prof-henryk-samsonowicz-konczy-90-lat-nauczyciel-demokrata.html

4.https://archiwum.rp.pl/artykul/1181982-Dla-kogo-wolnosc-na-uczelniach.html

5. Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w szkołach publicznych. (tekst jedn.: Dz.U. z 2020 r., poz. 983)

6.https://pe2019.pkw.gov.pl/pe2019/pl/wyniki/kandydat/1013321/okr/12

7.https://wyborcza.pl/7,75398,20922238,z-unii-wolnosci-pod-skrzydla-kaczynskiego-czyli-w-10-lat-dookola.html

8.https://wiadomosci.wp.pl/sejm-przeglosowal-reforme-edukacji-co-czeka-uczniow-i-nauczycieli-6069503152411777a

9.https://archive.is/20130910192505/http://wyborcza.pl/1,102627,7203052,Andrzej_Stelmachowski.html

10.https://tvn24.pl/polska/zegnamy-jednego-z-tworcow-wolnego-panstwa-ra92421-3728324

11.https://www.ourkids.net/pl/szkoly-z-mundurkami-w-polsce.php

12.https://pl.wikipedia.org/wiki/Amnestia_maturalna

13.https://www.wnp.pl/parlamentarny/spoleczenstwo/6-latki-do-szkoly-a-wybory-parlamentarne-co-sadzi-po-pis-i-inni,24.html


Zdjęcia:


1.PAP/Radek Pietruszka












Skontaktuj się z nami

Wyślij

Adres

Fundacja Edukacji Obywatelskiej 
im. Ignacego Daszyńskiego

 

ul. Winogrady 45 / 8
61-663 Poznań

E-mail

kontakt@eduobywatelska.pl

 

KRS: 0000841487

NIP: 9721308454

© 2020 Fundacja Edukacji Obywatelskiej im. Ignacego Daszyńskiego

Projekt i wykonanie strony: Damian Harateh